* * * (smutku topniejącego sopla…)

smutku topniejącego sopla
smutku zmarzniętego ptaka
smutku nie rozkwitłego przebiśniegu

nie bądź dla mnie kamieniem
jak tabletka choremu dziecku

bądź dla mnie szeptem zegara
w którym czai się świt

napełniać się pragnieniem nieba
oddechem piersi ptasich
mlecznobiałą nadzieją gwiazd
przekwitających rankiem

słuchać cichej wilgoci drzew
zbudzonych dotykiem wiosny

Zostaw komentarz