* * * (rozwijam sieć zamyślenia…)

rozwijam sieć zamyślenia
na przystankach, ulicach
w korytarzach, przedziałach…

łowię muszelki złożonych pocałunków
szum pomieszanych oddechów
słońce śmiechu w morskiej pianie
wodorosty złączonych rąk
kolory morza wspólnych wyobrażeń

wieczorami liczę dni
płyną jak łzy
z zachmurzonych myśli

poezja
przecieka przez futryny
pisanej pamięcią papeterii

wieczorami liczysz dni
każdy świt rozmienia na drobne
nadzieję

jest cicho i jasno
jak na cmentarzu
w pogodną majową noc

Zostaw komentarz