Ostatnie nieporozumienie

Wokół było pełno ludzi, ale umierała sama. Tylko ona, w środku komory o gęstych ścianach – ciasnej przestrzeni, ograniczonej gasnącym wzrokiem. Po tej komorze szalał wicher. Wicher, który od wielu miesięcy, codziennie od nowa zabierał jej wszystko.

*
- Znów chyba trochę lepiej.
- Tak. Ale nic nie jadła od rana. Nie chce.
- Nie może tak być przecież…

*
Nie mogła już nic dla nikogo zrobić. I nie chciała, żeby oni robili cokolwiek dla niej. Skończyło się. Kochała ich. I oni kochali ją. To dlatego tak biegają, opiekują się i próbują przywrócić to, czego przywrócić się nie da. Gdyby się dało… nie dla niej. Dla nich. Całe życie żyła tylko dla nich. I tylko dla nich chciałaby nadal żyć. Jeśli tylko byłoby to możliwe.

*
- Ciśnienie nadal słabe…
- Ale wczoraj już coś lepiej było. Nawet długo siedziała.
- Może jednak do tego szpitala znowu?

*
Cierpienie jest nie do wytrzymania. I nie chodzi nawet o ból w odleżynach i ten straszny wysiłek przy każdym oddechu. Gdyby udało jej się umrzeć teraz, nikt już by się nie męczył. Ani ona, ani oni. Biegają wokół łóżka, gdzieś tam, za tą mglistą ścianą, jakby myśleli, że ważne jest to czy zjem coś rano czy nie. Do czego to zmierza? Dlaczego nikt tego nie przerwie?! Dlaczego nikt nie pozwoli jej odejść?! Kogo oni chcą oszukać?! Ją? Siebie? Śmierć?

*
- Już dobrze, teraz mamę położymy… Nie będziemy już dzisiaj męczyć. To przez ten brak światła. Zaraz nadejdzie wiosna i znowu zaczniemy próbować chodzić. Zobaczy mama, postawimy mamę na nogi!

*
Na jakie nogi? Jakie światło? Czy oni nie wiedzą co się naprawdę dzieje? Z moich oczu też nie potrafią nic wyczytać? Może już się nie da? A może nie chcą? Może nie mam prawa tak odchodzić? Ale umieram! To już koniec! Bądźcie przy mnie, usiądźcie tutaj, bliziutko, zanim będzie za późno… Pozwólcie mi na was popatrzeć! Na wasze uśmiechy, które tak kochałam… Przestańcie tak biegać! Nie tak miało wyglądać pożegnanie z wami! Dlaczego się zachowujecie tak, jakby to miało trwać wiecznie?!

*
- Chcę…
- Co takiego? Cicho tam! Mówi coś! Słuchamy…
- Chcę… umrzeć…
- …
- Babciu, jeszcze nie musisz odchodzić!
- Co też mama opowiada! Jeszcze mama będzie tańczyć na weselach wnuków!

Zostaw komentarz