Leonard Cohen – Dress Rehearsal Rag

Jeden z mniej wybitnie napisanych tekstów Cohena ale za to jeden z najbardziej sugestywnych obrazów. Powstał w podobnym czasie co piosenki na pierwsza płytę. Chyba tej pieśni Cohen zawdzięcza sławę barda samobójców. Autor nie poświęcił jej raczej tyle czasu co większości innych utworów, co słychać w doborze rymów i niektórych zwrotów. Ośmieliło mnie to jednak do wzięcia się za przekład. Czy udanie? Sami oceńcie:

Strzęp próby kostiumowej
sł. i muz.: Leonard Cohen (Dress Rehearsal Rag, na: Songs of Love and Hate, Columbia Records 1970)

Oryginał:

Tekst oryginalny

Mój przekład:

Wstałem nieco przed szesnastą, ale jakoś brak mi sił
Mówię: Gdzie jesteś, złoty chłopcze, gdzie twój wyjątkowy styl
Myślałem, że wiesz o wszystkich miejscach gdzie słonie kładą się
I że miasto ze słoniowej kości całe twoje jest
Spójrz tylko na swoje ciało, tak niewiele już masz
A z lustra szydzi gorzki głos: “Hej, książę, ogól twarz”
Pohamuj drżenie palców, żebyś choć rękę pewną miał
I odpakuj swojej nowej żyletki nierdzewną stal
I tak doszedłeś tu, doszedłeś właśnie tu
Długą prostą drogą na sam dół. Długą, dziwną drogą na sam dół.

Brak ciepłej wody, a i zimna cieknie cienko tak
Czegóż więcej po tym miejscu spodziewać się masz
Nie pij z tej szklanki, pełno w niej starej pleśni oraz szkła
To nie światło elektryczne, to przed oczyma blada mgła
Oto pianka do golenia, tak, Mikołaj z ciebie na schwał
I każdemu, kto pochwali cię dałbyś prezent, gdybyś miał
Chciałeś ścigać się z mistrzami, lecz nie umiesz szybciej gnać
Teraz pogrzeb masz w lusterku, który wjeżdża na twą twarz
I tak doszedłeś tu, doszedłeś właśnie tu
Długą prostą drogą na sam dół. Długą, dziwną drogą na sam dół.

Kiedyś był jakiś cel, jakieś dziewczę, jakiś dom
Przemierzałeś całe lata, rwąc wszystkie jabłka, co rosły w krąg
Potrafiła być kobietą i dziewczynką małą też
Ty poniosłeś ją daleko, w dzikich malin chłodny cień
Wczesnym rankiem szedłeś w góry, opiewałeś górski brzask
I gdziekolwiek nie ruszyłeś się, miłość z tobą szła
Ciężko teraz to wspominać, ściskasz pięść ze wszystkich sił
Na nadgarstku nabrzmiewają autostrady sinych żył
I tak doszedłeś tu, doszedłeś właśnie tu
Długą prostą drogą na sam dół. Długą, dziwną drogą na sam dół.

Możesz znaleźć jeszcze pracę, idź i pogadaj z kimś
Wytnij formularz z którejś z gazet i napisz coś o sobie w nim
Czemu nie wstąpisz do Różokrzyżowców, to może znów nadzieję ci da
Jest jeszcze wróżka, co sprowadzić może ci miłość prosto z gwiazd
Lecz zużyłeś formularze, został jeden jeszcze tu
Na nadgarstku wypełniony przez tysiące twoich snów
Znów przed tobą jest Mikołaj, w jego dłoni ostrze lśni
Wkłada ciemne okulary, gdzie ciąć pokazuje ci
A potem kamera jedzie w bok, kaskader już wszedł
To tylko kostiumowej próby strzęp

*

Nie jest to utwór na dużą scenę. Sam Cohen nie grał go na żadnym z koncertów. Ale jutro, jeśli będzie odpowiednia atmosfera, zagram go dla swojej publiczności w pewnym małym klubie w Krakowie.

Komentarze (3)

  1. tekst jest konkretny i myślę, ze można go odbierać nie tylko w kontekście samobójczym

    chicku | 10 lis 2008 | Odpowiedz

Zostaw komentarz