* * * (forsycje kwitną w porannym chłodzie…)

forsycje kwitną w porannym chłodzie
trawa otulona w tiul
nad pustką ulic koncertują ptaki
księżyc stoi w ciszy
w konarach drzewa wschodzi słońce

skrajem nocy spieszy człowiek
do grobu,
w którym tylko płótna i chusta
jak ostatnie łaty śniegu

wciśnięci w objęcia zegarów
gonimy zdyszani wokoło cień
czekając na swoje pięć minut

stłuc szkło szklaną odwagą
wyskoczyć na ulicę swego Boga

oczami ważki zobaczyć rosę
rozkołysać się radośnie jak koliber

Zostaw komentarz