Człowiek i wszechświat w buddyzmie
Autor: POlek
terminami: istnienie niezależne i istnienie zależne. Istnienie niezależne, inaczej mówiąc substancjalne,
określane jest przez sanskryckie słowo svabhava, tłumaczone jako “samobyt”. Oznacza ono, że dana rzecz istnieje niezależnie i dzięki sobie, posiada własną, “niepodległą” naturę. W taki sposób postrzegamy np. stół, łóżko, dom, Ziemię, Księżyc, naszych znajomych i siebie samych.
Istnienie zależne to takie istnienie, które jest możliwe tylko dlatego, że istnieją inne rzeczy. Ma ono swoje wciąż działające przyczyny, jest uzależnione od innych bytów.
W zależności od poszczególnych tradycji filozoficznych buddyzmu, rozmaite rzeczy uważa się za obdarzone samobytem. Przedstawiona tutaj pokrótce koncepcja istnienia rzeczy jest z konieczności pewną syntezą bardzo wielu teorii powstałych w ramach buddyzmu. Buddyjska myśl zawsze skłaniała się ku poglądowi, że nie ma rzeczy, która byłaby dostępna naszej obserwacji, a jednocześnie istniałaby sama z siebie. Stół to cztery nogi i blat. Blat to kilka sklejonych desek. Deska składa się z cząsteczek, te z kolei z atomów. To, że człowiek nazwał zlepek tych różnych elementów słowem “stół” nie oznacza, że stół istnieje w sposób samodzielny i niezależny. Według filozoficznej szkoły madhjamaki, możemy analizować strukturę przedmiotów w nieskończoność. U swych podstaw są one puste (śunja). Nie oznacza to, że nie istnieją w ogóle. Pustka nie jest brakiem, lecz sposobem ich istnienia, różnym od samobytu. Dlatego też nie można powiedzieć, że buddyzm jest nihilistyczny.
Człowiek także jest pusty. To, co my nazywamy jaźnią, a filozofia indyjska atmanem, i traktujemy jako coś odrębnego, jest według buddyzmu jedynie strumieniem czasowo ze sobą powiązanych tzw. dharm – podstawowych elementów bytu, i nie jest niczym, co można wyróżnić inaczej niż poprzez określenie tego oddzielnym terminem. Budda mówił:
“Jaźń to ja” – w takie błędne mniemanie popada ignorant, który nie słyszał słów Nauki, człowiek pospolity, a przecież nie ma tu ani “ja”, ani tego, co “moje”. Mnisi, to powstające cierpienie powstaje, to zanikające cierpienie zanika; powstające formacje (dyspozycje) powstają, zanikające [formacje (dyspozycje)] zanikają. W zależności od tych przyczyn, [w zależności] od tych warunków toczy się strumień uwarunkowanych elementów istot żywych. Odrodzenie się strumienia uwarunkowanych elementów, o mnisi, Tathagata poznał i naucza o spadaniu istot żywych [z jednej egzystencji] i o narodzinach [w innej egzystencji].
Nie oznacza to jednak, że jażń nie istnieje w żaden sposób. Kiedy mnich Waczczhagotta zapytał Buddę wprost: “Czy istnieje Ja?”, nauczyciel milczał. Waczczhagotta odszedł, zaś Budda wyjaśnił swojemu uczniowi Anandzie, że gdyby powiedział, że Ja istnieje, umocniłby wiarę w nieprzemijalny byt, zaś gdyby zaprzeczył, poparłby poglądy nihilistyczne. Jaźń istnieje – jako termin, określający zbiór wzajemnie od siebie zależnych dharm. Nie jest jednak żadnym oddzielnym i niezależnym bytem. Posługiwanie się słowem “ja” w odniesieniu do siebie nie jest według Buddy niewłaściwe. Przyczyną cierpienia jest natomiast przywiązanie do tego “ja” i uważanie go – świadomie lub podświadomie – za oddzielny byt.
Przywiązanie do “ja” powoduje uwikłanie w krąg narodzin i śmierci – sansarę. O tym, w jakiej egzystencji i w jakim świecie istota narodzi się ponownie, decyduje karman, gromadzony poprzez intencjonalne uczynki. Na razie zajmiemy się jedynie tym, jak buddyzm opisuje wszechświat.
Kiedy Buddzie zadawano pytania natury kosmologicznej, zawieszał on przeważnie głos i nie odpowiadał. Słynna jest scena, w której mnich Malunkjaputta, uparcie indagował go, żeby mu powiedział czy świat jest wieczny i skończony. Nauczyciel porównał zachowanie mnicha do kogoś, kto ugodzony strzałą, nie pozwala wyjąć jej lekarzowi, dopóki ten nie odpowie mu jakiego wzrostu był człowiek, który ją wystrzelił i jak wyglądała jego broń.
W kanonie palijskim są jednak fragmenty mówiące o tym, że Budda miał konkretne zdanie na temat natury świata. Stosunek buddyzmu do koncepcji zakładających, że świat został stworzony, obrazuje następująca przypowieść:
Bóg Mahabrahma zamieszkiwał trzeci poziom sfery czystej formy. Jako że był w niebie pierwszy, odczuwał samotność. Kiedy pojawiły się inne istoty i świat, Mahabrahma uznał, że stało się tak w wyniku jego pragnienia. Wiele lat później pewnego mnicha nurtowało pytanie, czy można przekroczyć sansarę. Zapytał o to Mahabrahmę. On trzykrotnie stwierdził, że sam stworzył cały świat. Kiedy mnich uparcie powracał do pytania: “W takim razie powiedz mi czy można go w jakiś sposób przekroczyć”, bóg rzekł mu w końcu na ucho, że nie ma pojęcia, czy da się tego dokonać i jeśli ktoś to wie, to tym kimś jest Oświecony.
Wszechświat buddyjski to sansara – warunki, w jakich mogą się odradzać istoty. Świat sansary jest odwieczny. Nie ma początku ani w czasie, ani w żadnym bycie, takim jak np. Bóg. Również w przestrzeni nie da się wytyczyć granic wszechświata. Takich światów jak nasz są miliardy. Tworzą one czakry (kręgi, grupy). Każdy z nich ma swojego Mahabrahmę i strzegącego sansary Marę, który jest odpowiednikiem Szatana z Nowego Testamentu.
Wszechświat i światy istnieją w wiecznie następujących po sobie cyklach. Długość takiego cyklu można porównać do długości zachodnich eonów. Przypomina to nieco naukową hipotezę mówiącą, że przed Wielkim Wybuchem wszechświat siłą przyciągania kurczył się, aż osiągnął postać gęstej materii. Kiedy ta materia wybuchła, kosmos znów zaczął się rozszerzać. Gdy siła wybuchu osłabnie, wszechświat ponownie zacznie się kurczyć. Takich Wielkich Wybuchów mogło być zatem w dziejach wszechświata nieskończenie wiele i niezliczoną ilość razy mogą się one jeszcze powtórzyć. Ten wszechświat, który znamy, z ludzkością, Słońcem, gwiazdami, galaktykami i milionami lat kosmicznej “tradycji” wcale nie jest pierwszy i jedyny. A kiedy wyginiemy, gdy układ słoneczny przestanie istnieć, a gwiazdy zgasną, nie będzie to wcale oznaczać końca dziejów. Chociaż my, uwięzieni w sansarze i zapominający swoje kolejne wcielenia, sądzimy, że nie ma to dla nas żadnego znaczenia.
W zależności od nagromadzonego karmana, istota może odrodzić się w trzech sferach. W ten sposób dają się uporządkować wszystkie możliwe stany egzystencji. Wyróżnia się:
- sferę pożądania zmysłowego (kamaloka, kamadhatu),
- sferę czystej formy (rupaloka),
- sferę bezforemna, poza formą (arupaloka).10
W każdej ze sfer możemy wyodrębnić tzw. poziomy egzystencji. Sfera pożądania zmysłowego zawiera w sobie 11 poziomów, sfera czystej formy – 16, zaś sfera bezforemna – 4. W sferze pożądania zmysłowego żyją istoty piekielne, zwierzęta, głodne duchy, tytani, ludzie i bogowie zwani w sanskrycie deva. Dwie pozostałe sfery są również zamieszkane przez istoty boskie. Sanskrycki termin na określenie bogów z wyższych sfer nie brzmi jednak deva, lecz Brahma. Im wyższy poziom, tym sposób istnienia istot jest bardziej subtelny. Mieszkańcy sfery pożądania zmysłowego posiadają pięć zmysłów i świadomość. Brahmowie sfery bezforemnej posiadają samą już tylko świadomość, dzięki której bez przeszkód doświadczają wyższych stanów medytacyjnych. (Więcej o buddyjskich bóstwach – tutaj)
Przebywanie w innych sferach możliwe jest nie tylko dzięki odrodzeniu. Również praktyki medytacji skupiającej pozwalają przenieść się do nich na jakiś czas. Osiąganie kolejnych poziomów skupienia umożliwia wzniesienie się na coraz wyższe poziomy sfery czystej formy i sfery bezforemnej.
Kwestia wyższości poziomów boskich nad ludzkim przedstawia się nieco inaczej z perspektywy oświecenia. Wyżsi bogowie żyją tak długo i w takim błogostanie, że odczuwają zbyt mało zmienności i cierpienia, by mieć wystarczającą motywację do dążenia ku oświeceniu. Istoty piekielne cierpią za to tak bardzo, że również nie są w stanie kroczyć drogą buddy. Z kolei zwierzęta nie posiadają niezbędnych do tego właściwości umysłu. Głodne duchy zaś trawi ogromna pożądliwość, która jest nie do przezwyciężenia.
W najlepszej sytuacji, z perspektywy buddyjskiego celu, jest więc człowiek. Dlatego odrodzenie się na piątym poziomie sfery pożądań zmysłowych uważane jest za najkorzystniejsze. W pewnych tradycjach buddyzmu również wyższe poziomy kamaloki, zamieszkiwane przez deva mogą być miejscem nirwany.
Poprzez reinkarnację istota może odrodzić się na każdym poziomie, niekoniecznie o jeden niższym lub wyższym od tego, który obecnie zamieszkuje. Również z każdego – teoretycznie – może wejść w nirwanę (chociaż, jak już powiedzieliśmy, dokonanie tego najłatwiejsze jest dla ludzi). Nirwana jest poza sansarą, a właściwie – nie podlega jej prawom: przemijalności, przyczynowości i wadliwości (duhkhsze).
Zostaw komentarz