Cisna
Autor: Chicku
A w Cisnej był późny wieczór lub sama noc. Znużenie trzymało mnie w środku, na zewnątrz zaś była tylko nocna mgła i szosa w stronę południową. Ostatnie domy Cisnej. Skręciłem w stronę trawy, rosa. Za drzewami, za pokrzywami leżał kawał tektury, akurat na długość dwóch metrów. Zawinąłem się w śpiwór, pałatkę i poszedłem spać.
-Stopa nie chcą brać – mówię do kierowcy.
-A co będą sobie na głowę problem sprowadzać? – pyta pasażer. – Po co im to?
-Boją się – dopowiada kierowca. – Do Cisnej? – pyta po chwili.
-Tak.
W Cisnej jest Siekiera – jak na lokalną knajpę wołają niektórzy. Tłok i piwo. Zaszyję się gdzieś w kącie – myślę.
Jedyny trzeźwy stałem i patrzyłem po ludziach. Spopod mgły wzroku mało kto mnie dostrzegł. Mogłem stać do woli. Aż do znużenia. By wyjść wreszcie, gdy zacznie się przerzedzać, by nie pogonił mnie nikt śpiącego w kącie.
Zaraz wcześniej zabrali się wszyscy poeci i muzycy. To był ich dzień, więc wiedzieli kiedy wyjść, by się nie podlić. Są pewne granice.
Jeden tylko poeta ostał się na noc w budce przed Siekierą, wraz z brodatym Rychem. Świeciło się światło.
Snułem się szukając miejsca na sen. Spokojnie dopiero za Cisną w stronę południową. Noc zimna. Śniło mi się jabłko.
Zostaw komentarz