Pisaniny prozą

List do ewolucji »

Szanowna Pani Ewolucjo!

Dzięki Pani przystosowałem się do siedzenia, czytania i pisania. Do siedzącego trybu życia i odcyfrowywania przy 40-watowym świetle trudnych terminów z ekranu komputera lub książki. Przystosowałem się: mam -10 w lewym oku i -5 w prawym. Mój wzrok nie może sprecyzować niczego, co znajduje się dalej niż ta kartka i te słowa.Mój problem [...]

Zła energia »

Już wczorajszy dzień był dziwny. Grałem na Szewskiej koło McDonald’sa ze znajomymi. Było wesoło, bo towarzysko. Ale dziwne, że w godzinę wygraliśmy tylko 3,80 zł. Dziś postanowiłem wypróbować nowe miejsce (w większości starych są remonty), po drodze z domu do Instytutu.
Właśnie przestał padać deszcz, więc stanąłem sobie z gitarą za wysłużonym futerałem. Przez ponad pół [...]

Dom koło lasu »

W pociągu przepisałem na kartkę słowa, które uwięzły mi w gardle. Milczę i będę milczał. Do tego wszystkiego nie pasują łzy. Zakleiłem kopertę i nagryzmoliłem na niej: “Otwórz i przeczytaj”.
Mieszkała w domku koło lasu. Zadzwoniłem. Nikt nie otworzył. W mokrej od deszczu ziemi widniały świeże ślady psa i małych bucików.
Była kilkadziesiąt metrów od domu, na [...]

O intelektualizowaniu »

Intelektualizujesz, komplikujesz – mówisz. Uważasz, że pojmowanie wszystkiego prosto i powierzchownie, tak jak się przesuwa przed oczami jest najlepszym sposobem bycia? Patrzysz na życie jak w telewizor, siedząc na dupie i pozwalając, żeby obrazki pojawiały się i znikały. I kiedy coś cię uderzy, to dzieje się to nagle, doznajesz szoku, przeklinasz świat. Bo nie rozumiesz [...]

Sytuacyjek garść »

- Gdzie znalazłeś pracę?
- A, w takiej firmie, co ją Duńczyk założył.
*
Siedzę na Plantach. Podchodzi do mnie spiesznym krokiem zdyszany facet i mówi:
-    Ej, przepraszam, takie pytanie: Uciekł nam pies ludojad. Czy nie latało tu coś dużego?
*
-    Dlaczego po francusku gospodarz jest tak samo jak gość?
-    Może dlatego, że gość jest gospodarzem w prawdziwie gościnnej [...]

Ten kurewski kurpiowski świat »

Jechałem stopem z Olsztyna do Zbójny pięknym granatowym minivanem. Wąska szosa prowadziła przez gęsty las.
- Tu tej trąby powietrznej są jeszcze ślady – rzekł kierowca. Mówił powoli i płynnie.
- Jakiej trąby?
- No tej! Nie słyszał pan? W dzienniku przecież mówili!
- A kiedy to było?
- Tak nieco ponad tydzień.
- To ja nie wiem nic co się [...]

Nocna rozmowa wzdłuż olsztyńskiej szosy »

Przenajmagiczna olsztyńska szosa, którą idę w kierunku Warszawy. Już nie idę. Już nie ma nic. Jest tylko szosa, światło i mrok. Cisza i dźwięk kroków. Dźwięk kroków… cisza. Spokojny las i pędzące samochody. Jest wszystko to, co jest. Wysłowie i niewysłowie. Nic więcej. Ani mnie, ani nikogo.
- To miasto jest takie puste, opuszczone, samotne jakieś [...]

Na szczecińskiej ulicy »

To jednak wspaniałe miasto.
Grałem naprzeciw zakładu fotograficznego pana S. Lechickiego, który usłyszawszy piosenki Stachury z moich ust, wychylił się i słuchał. Potem wyszedł z zakładu, żeby rzucić mi uroczyście 2 złote (ten dar, pomnożony przez szczęśliwą liczbę 7, daje moją dzisiejszą wygraną). Ubrany w jasny garnitur, harmonizujący z jasnym i spokojnym wejrzeniem i siwiejącymi blond [...]

Dziewiąte piętro »

Uwolnij się od tego, chłopcze, uwolnij się. Okno masz otwarte na oścież. Dziewiąte piętro. Ziemia w dół od twojego cudownego wzroku, niebo w górę. A pośrodku niezłomny horyzont.
Wczoraj było tak cudownie i ukojennie. Sytuacja rozwinęła się najmiłośniej. Kochana M., kochane powietrze, kochana człowiecza bliskość i kochane teraz łzy zachwycenia, że takie różne niedobre sprawy, „demony”, [...]

Na estradzie krawężnika »

Jeździ po Polsce od wiosny do zimy. Do rodzinnego Lwowa wraca, gdy spada pierwszy śnieg. Sumiaste, siwe wąsy, włosy w czub, na głowie kozacka czapa. Śpiewa prastare ukraińskie pieśni, przygrywając sobie na bandurze. Dzieci Ostapa studiują na Uniwersytecie Lwowskim. On przyjeżdża do Polski, żeby zarobić na ich studia. Gra na Krakowskim Przedmieściu w Lublinie, na [...]