Pisaniny prozą

Będzin »

Ciężko było dotrzeć do tego miejsca komunikacją miejską okręgu katowickiego, ale jest. Most, długi, industrialny. I chylące się słońce. “Pozdrowienia z mieściny słynnej pamięci – Będzina” wystukałem na klawiaturze telefonu i już maszerowałem przed siebie. Te wszystkie arteryjne prowadnice uliczne rozcinające to miejskie pustkowie doprowadziły mnie do głównej szosy w stronę Krakowa, zrzuciłem swój plecak [...]

Cisna »

A w Cisnej był późny wieczór lub sama noc. Znużenie trzymało mnie w środku, na zewnątrz zaś była tylko nocna mgła i szosa w stronę południową. Ostatnie domy Cisnej. Skręciłem w stronę trawy, rosa. Za drzewami, za pokrzywami leżał kawał tektury, akurat na długość dwóch metrów. Zawinąłem się w śpiwór, pałatkę i poszedłem spać.
-Stopa nie [...]

to był ciepły dzień »

Kościan nie jest dużym miastem, nie wiem nawet jak wygląda, stoje gdzieś na rubieżach, ciemno. W tym miejscu rozpoczyna się pobocze, to najlepsze miejsce, żeby łapac samochód. Jest wieczór. Po drugiej stronie ulicy stoi lampa, za mną jeszcze dwie i koniec – czarna głębia, w którą wbija się szosa do Leszna i dalej – do [...]

wniebowstępywanie »

Nie jest to jakaś nadzwyczajna prawidłowość, że czasem trzeba zapłacić. Wszystko dzieje się zupełnie naturalnie. Jeśli idziesz do lasu po to tylko, by posłuchać swoich wymysłów, ciężki to będzie las i nie oderwie się kula tego czasu od skrawków twojej koszuli, rwąc ją i taszcząc się krok w krok za twoimi butami. W moim teraz [...]

Opus Dei »

Następnie, o mnisi, ta istota, która zrodziła się jako pierwsza, myśli: „Jestem Brahmą, Wielkim Brahmą, Zdobywcą, Niezwyciężonym, Wszystkowidzącym, Wszechmocnym, Panem, Stworzycielem, Władcą, Mianującym i Wydającym Rozkazy, Ojcem Wszystkiego, Co Jest i Co Będzie. Te istoty zostały stworzone przeze mnie. Dlaczego? Ponieważ ja pierwszy pomyślałem: «Och, gdyby tylko inne istoty mogły tu przybyć!» To było moje [...]

Ostatnie nieporozumienie »

Wokół było pełno ludzi, ale umierała sama. Tylko ona, w środku komory o gęstych ścianach – ciasnej przestrzeni, ograniczonej gasnącym wzrokiem. Po tej komorze szalał wicher. Wicher, który od wielu miesięcy, codziennie od nowa zabierał jej wszystko.
*
- Znów chyba trochę lepiej.
- Tak. Ale nic nie jadła od rana. Nie chce.
- Nie może tak być przecież…
*
Nie [...]

Droga stanem ducha »

Z okna na szóstym piętrze widać było ogrodzony teren budowy – obetonowane piwnice i przeciągnięte nad nimi rury. Mógłbym całymi godzinami tu siedzieć i obserwować kocią rodzinę, koczującą przy blaszanym płocie. Mama dwojga kociąt przechodziła właśnie jedną z rur na drugą stronę piwnic, gdy Dziunio zwrócił mi na nią uwagę:
- Patrz, idzie polować.
Kocia mama powoli [...]

Spacer przez czas »

Wchodziłem na Górę. Ulica św. Bronisławy, która jesienią wyglądała tak pięknie, przedstawiała smutny widok. Nagie drzewa odsłoniły daleki pejzaż, w którym główną rolę grały nagie ciała wieżowców, ponure kominy i bura przestrzeń nieużytków. Zewsząd powyłaziły blaszane budy, sklecone z różnokolorowych desek ogrodzenia i śmietniki, wywalające jęzory przezroczystych, żółtawych folii. Ponad tym wszystkim górował ponury kurhan [...]

Droga, miłość, muzyka »

Moje piosenki są o tym, co minęło i o tym, co właśnie ucieka, kiedy patrzę przez okno pociągu.
Na stacjach spotykam przyjaciół, by przez chwilę z nimi porozmawiać.
Zawsze jest ze mną tylko moja gitara i ktoś, kto zechciał dzielić ze mną ten dziwny los.
Kiedy pociąg staje na dłużej, odwiedzam miejsca, które kocham, sycę się ich widokiem, [...]

Wracanie wrocławskie »

Piękny Wrocław opuszczało mi się nader pechowo i – przyznaję – nad podziw bezmyślnie z mojej strony. Około 11 rano Ciq odprowadził mnie aż na szosę wylotową, gdzie postał ze mną trochę. Chwilami pomachiwał nawet na nadjeżdżające samochody. Przez moment staliśmy, jeden za drugim, z wyciągniętymi kciukami, dokładnie tak jak za starych, dobrych czasów, kiedy [...]