Autor: Wichroduch | Komentarze (0)
to wypatrywanie gwiazdy – nie tylko wigilijnej
nasłuchiwanie serca w szaleństwie śnieżnej zamieci
oczekiwanie przy stole jak w parującym lesie
to pewność, że znów zasuszę kolor kwiatów
nie mam biżuterii cenniejszej niż obrączka
Autor: Wichroduch | Komentarze (0)
tamtędy nie przechodził nikt…
po kapeluszu sierpniowego zmierzchu,
na kołyszących się szczudłach źdźbeł
spacerował pająk
rzekę cicho okryła mgła,
mnie – ciepło twoich ramion
i kwaskowatość marzeń
rześkich jak niedojrzały chłód
siedzimy tam od dzieciństwa,
wędrując nadrzecznymi zachodami,
z palców budujemy schronienie
dla krzyku wieczornego ptaka
Autor: Wichroduch | Komentarze (0)
stare kwitnące kasztany
całe w majowe plamy
słońca
idzie aleją siwuszka
wiatr jej szepce do uszka
jak muszka
ostatnie warkocze kręci
a wiosna w jej oczach się święci
sprzed lat
Autor: Wichroduch | Komentarze (0)
smutku topniejącego sopla
smutku zmarzniętego ptaka
smutku nie rozkwitłego przebiśniegu
nie bądź dla mnie kamieniem
jak tabletka choremu dziecku
bądź dla mnie szeptem zegara
w którym czai się świt
napełniać się pragnieniem nieba
oddechem piersi ptasich
mlecznobiałą nadzieją gwiazd
przekwitających rankiem
słuchać cichej wilgoci drzew
zbudzonych dotykiem wiosny
Autor: Wichroduch | Komentarze (0)
skrzydła ptaków zaszumiały wysoko
i śmiech twój daleko bezgłośnie
kwiaty milczą w pąkach
i twoje oczy jak przedwiośnie
nazwij mi świat od początku
dopowiedz co wierszem nieujęte
jeszcze kilka szlaków – twoje rączki
delikatne jak słońce we wrzosie
pozostanę osobna jak sople
zapełnisz mi życie krajobrazem
razem pochylimy się górom
jeśli zechcesz – w żołędziowych butkach
Autor: Wichroduch | Komentarze (0)
sfrunąć między szepty listków
rozkołysać się odwiecznym rytmem
fal powietrznych przestworzy
rozpromienić się w złotawości
wystrzelić ćwierkiem cytrynnym
w opary jedwabnych błękitów
pod słońcem Ikara zniknąć
jest szczęście spadającej gwiazdy
którą chcemy dogonić szeptem
wystarczy zapragnąć jak wiatr przestrzeni
wystarczy zapomnieć że szept tylko szeptem
korytem myśli
płynie
źródlany potok oddechu
fryzurę mam wiatru
co rozigliwia świerki
Autor: Wichroduch | Komentarze (0)
schowam w szkatułce
rozpalone źrenice snów
gwiazdy priorytetów
w jasności śniegu
z dala od obcych świateł
osądów i rad
spojrzę trzy razy
w cztery strony świata
i uchylę wieczko
chuchnę – zamigocą
jak nie zagasłe ogniska
z cygańskich postojów
na dnie pamięci
ukryję tę chwilę
jak szkatułkę
dokonując wyboru
szepnę ci do ucha
jedno zdanie jak wiersz
Autor: Wichroduch | Komentarze (0)
rozwijam sieć zamyślenia
na przystankach, ulicach
w korytarzach, przedziałach…
łowię muszelki złożonych pocałunków
szum pomieszanych oddechów
słońce śmiechu w morskiej pianie
wodorosty złączonych rąk
kolory morza wspólnych wyobrażeń
wieczorami liczę dni
płyną jak łzy
z zachmurzonych myśli
poezja
przecieka przez futryny
pisanej pamięcią papeterii
wieczorami liczysz dni
każdy świt rozmienia na drobne
nadzieję
jest cicho i jasno
jak na cmentarzu
w pogodną majową noc
Autor: Wichroduch | Komentarze (0)
powietrze pachnie kwiatami
których nie dostanę
słyszę szum grzyw siwozłotych
prawdą jest namiętność tęsknoty
zgubiłam małą muszelkę
od ciebie
mój smutek ma odcień piękna
wszystkich muszli ukrytych w morzu
i czystość oczu wszystkich dzieci
zbierających je na plaży
znalazłam tę muszelkę
na dnie myśli
Autor: Wichroduch | Komentarze (0)
pod ciężarem granatu parasola
pod rozmokniętym dudnieniem
patrzenie ślisko po błyskach
srebrnej biżuterii wystawowej
a tu woda woła o bose
drżące odtańczenie chwały
tęsknota przemaka
przejeżdża ciężko radiowóz
kiście kropli pod beżem
ucichłego nagle stolika
siedzę na rynku w wiklinie
zapatrzona oczyma deszczu