Archiwa autorskie

* * * (to wypatrywanie gwiazdy…) »

to wypatrywanie gwiazdy – nie tylko wigilijnej
nasłuchiwanie serca w szaleństwie śnieżnej zamieci
oczekiwanie przy stole jak w parującym lesie
to pewność, że znów zasuszę kolor kwiatów
nie mam biżuterii cenniejszej niż obrączka

* * * (tamtędy nie przechodził nikt…) »

tamtędy nie przechodził nikt…
po kapeluszu sierpniowego zmierzchu,
na kołyszących się szczudłach źdźbeł
spacerował pająk
rzekę cicho okryła mgła,
mnie – ciepło twoich ramion
i kwaskowatość marzeń
rześkich jak niedojrzały chłód
siedzimy tam od dzieciństwa,
wędrując nadrzecznymi zachodami,
z palców budujemy schronienie
dla krzyku wieczornego ptaka

* * * (stare kwitnące kasztany…) »

stare kwitnące kasztany
całe w majowe plamy
słońca
idzie aleją siwuszka
wiatr jej szepce do uszka
jak muszka
ostatnie warkocze kręci
a wiosna w jej oczach się święci
sprzed lat

* * * (smutku topniejącego sopla…) »

smutku topniejącego sopla
smutku zmarzniętego ptaka
smutku nie rozkwitłego przebiśniegu
nie bądź dla mnie kamieniem
jak tabletka choremu dziecku
bądź dla mnie szeptem zegara
w którym czai się świt

napełniać się pragnieniem nieba
oddechem piersi ptasich
mlecznobiałą nadzieją gwiazd
przekwitających rankiem
słuchać cichej wilgoci drzew
zbudzonych dotykiem wiosny

* * * (skrzydła ptaków zaszumiały wysoko…) »

skrzydła ptaków zaszumiały wysoko
i śmiech twój daleko bezgłośnie
kwiaty milczą w pąkach
i twoje oczy jak przedwiośnie
nazwij mi świat od początku
dopowiedz co wierszem nieujęte
jeszcze kilka szlaków – twoje rączki
delikatne jak słońce we wrzosie
pozostanę osobna jak sople
zapełnisz mi życie krajobrazem
razem pochylimy się górom
jeśli zechcesz – w żołędziowych butkach

* * * (sfrunąć między szepty listków…) »

sfrunąć między szepty listków
rozkołysać się odwiecznym rytmem
fal powietrznych przestworzy
rozpromienić się w złotawości
wystrzelić ćwierkiem cytrynnym
w opary jedwabnych błękitów
pod słońcem Ikara zniknąć

jest szczęście spadającej gwiazdy
którą chcemy dogonić szeptem
wystarczy zapragnąć jak wiatr przestrzeni
wystarczy zapomnieć że szept tylko szeptem

korytem myśli
płynie
źródlany potok oddechu
fryzurę mam wiatru
co rozigliwia świerki

* * * (schowam w szkatułce…) »

schowam w szkatułce
rozpalone źrenice snów
gwiazdy priorytetów
w jasności śniegu
z dala od obcych świateł
osądów i rad
spojrzę trzy razy
w cztery strony świata
i uchylę wieczko
chuchnę – zamigocą
jak nie zagasłe ogniska
z cygańskich postojów
na dnie pamięci
ukryję tę chwilę
jak szkatułkę
dokonując wyboru
szepnę ci do ucha
jedno zdanie jak wiersz

* * * (rozwijam sieć zamyślenia…) »

rozwijam sieć zamyślenia
na przystankach, ulicach
w korytarzach, przedziałach…
łowię muszelki złożonych pocałunków
szum pomieszanych oddechów
słońce śmiechu w morskiej pianie
wodorosty złączonych rąk
kolory morza wspólnych wyobrażeń

wieczorami liczę dni
płyną jak łzy
z zachmurzonych myśli
poezja
przecieka przez futryny
pisanej pamięcią papeterii
wieczorami liczysz dni
każdy świt rozmienia na drobne
nadzieję
jest cicho i jasno
jak na cmentarzu
w pogodną majową noc

* * * (powietrze pachnie kwiatami…) »

powietrze pachnie kwiatami
których nie dostanę
słyszę szum grzyw siwozłotych
prawdą jest namiętność tęsknoty

zgubiłam małą muszelkę
od ciebie
mój smutek ma odcień piękna
wszystkich muszli ukrytych w morzu
i czystość oczu wszystkich dzieci
zbierających je na plaży
znalazłam tę muszelkę
na dnie myśli

* * * (pod ciężarem granatu parasola…) »

pod ciężarem granatu parasola
pod rozmokniętym dudnieniem
patrzenie ślisko po błyskach
srebrnej biżuterii wystawowej
a tu woda woła o bose
drżące odtańczenie chwały
tęsknota przemaka
przejeżdża ciężko radiowóz
kiście kropli pod beżem
ucichłego nagle stolika
siedzę na rynku w wiklinie
zapatrzona oczyma deszczu